11 kwietnia 2012

Rozdział 6


Biegałam po domu jak burza. Wykąpałam się szybko, po czym wysuszyłam i wyprostowałam włosy. Umalowałam się delikatnie. Żadnej tapety, sama natura. Założyłam na siebie krótkie jeansowe spodenki, jakąś koszulkę z „animowaną” marchewką i oczywiście trampki. I byłam gotowa. Nie wiem nawet kiedy zleciały te dwie godziny oczekiwania na samochód blondyna.
Zbiegłam po schodach mijając mamę.
 -Gdzie się wybierasz? –zapytała ze spokojem.
 -Idę do kolegi… na domówkę – wyszczerzyłam się.
Rodzicielka zaśmiała się mówiąc ciche: „To się teraz tak nazywa”.
 -Miłej zabawy – puściła mi oczko i zniknęła w kuchni.
Pokręciłam głową z niedowierzaniem. Moja mama się śmiała! Muszę to chyba gdzieś zapisać. Od kiedy pamiętam zawsze była osobą dość… oschłą, nie lubiącą się bawić. Jednak dziś mile mnie zaskoczyła.
Wyszłam z domu, zamykając za sobą drzwi i nim się obejrzałam czarne porsche zaparkowało na podjeździe przed domem.
 -No proszę, widzę kolejny dziany chłopiec – westchnęłam przewracając oczami.
 -Co marudzisz pod nosem? Dalej chodź, bo Matt powiedział, że jeśli nie zwrócę jego auta za kilkanaście minut to zgłasza kradzież! – krzyknął chłopak.
Zaśmiałam się głośno i podeszłam do auta.
 -Wsiadaj, wsiadaj! – zażądał szczerząc się jak głupi do sera.
Jego humor udzielał się chyba każdej osobie będącej w pobliżu, łącznie ze mną.
Posłusznie wykonałam polecenie.
Droga minęła szybko. Nialla napadł słowotok, bez przerwy opowiadał o wszystkim i wszystkich. Był jeszcze bardziej wyluzowany niż wtedy, w Pizzerii.
 -No to jesteśmy – chłopak zatrzymał auto przed willą.
Wyjrzałam przez okno i otwarłam usta ze zdziwienia. Dom był ogromny. Zawsze wydawało mi się, że to moje lokum jest duże, ale to było przynajmniej trzy razy większe.
 -Ty tu mieszkasz? – zapytałam zszokowana.
 -Taa. Razem z czwórką totalnych idiotów, niestety zostało nas tylko trzech, bo reszta jechała szukać Narnii.
Parsknęłam śmiechem.
 -Wejdź już do domu, zaraz do ciebie dołączę, bo nie chcę być ścigany przez tabun mundurowych.
Uniosłam brew.
 -Jasne – skinęłam głową i wysiadłam z auta rozglądając się z uwagą.
Ruszyłam w kierunku domu, z którego dobiegała głośna muzyka. Drzwi stały otworem, stanęłam na progu i po chwili zostałam wręcz zaatakowana przez pewnego szatyna.
 -Oo! Nowa mordka widzę! To ty jesteś Stephanie? Tak? Ja jestem Louis! Witaj w naszym…
Kiwałam głową wsłuchując się w potok słów płynący z jego ust.
Po chwili zerknął na moją koszulkę, wydał zduszony okrzyk zakrywając usta dłońmi.
 -Ty też należysz do funclubu pana marchewki? – pisnął podskakując jak rozentuzjazmowany przedszkolak.
 -Yyy… - patrzyłam na niego z otwartą buzią.
 -Nie?! – wydawał się wręcz oburzony, że nie dostał oczekiwanej odpowiedzi.
 -Hmm. Tak… Należę do funclubu pana…Yyy.. marchewki? – powiedziałam to tylko dlatego, że w jego szarych oczach zebrały się łzy.
Słysząc moje słowu znowu zaczął podskakiwać.
Zaśmiałam się cicho. Nowopoznany Louis zaliczał się do tej pozytywnej grupy osób, które zdążyłam poznać w swoim marnym życiu.
 -O widzę poznałaś Lou – usłyszałam za sobą głos Nialla.
Spojrzałam przez ramię i posłałam mu uśmiech.
Chłopak wyminął szybko szatyna i pociągnął mnie w głąb domu. Usiedliśmy na jednej z sof znajdujących się w salonie.
 -Chcesz coś do picia? –zapytał.
 -Na razie nie – uśmiechnęłam się.
 -Okej, w takim razie zaraz wracam, bo uschnę – wyszczerzył zęby.
 -Gdzie mogę zapalić? – zapytałam, a blondyn spojrzał na mnie zdziwiony.
 -Tam masz balkon – wskazał głową na szklane drzwi i zniknął w małym tłumie.
Wstałam i ruszyłam w kierunku wyjścia.
Kiedy tylko znalazłam się na zewnątrz, zaczęłam przeszukiwać kieszenie jeansów. Nie mogłam nigdzie znaleźć papierosów.
 -Szlag – mruknęłam pod nosem i westchnęłam zrezygnowana.
Usłyszałam jak rozsuwają się drzwi. Zerknęłam przez ramię.
 -O.. wybacz, ale myślałem, że nikogo tutaj nie ma – powiedział chłopak stojący za mną, skądś go znałam, ale skąd?
Przyglądaliśmy się sobie przez chwilę.
 -Ej! To ty jesteś tą dziewczyną z klubu, co nie? – zapytał.
Zbliżył się do mnie, a ja zorientowałam się, że jest to ten Liam, którego „uratowałam” przed kumplami.
 -Najwyraźniej to ja – uśmiechnęłam się, kiedy stanął obok mnie.
 -Wybacz za takie pytanie, ale co ty tak właściwie tutaj robisz?
 -Przyjechałam tu z Niallem – odparłam wzruszając ramionami.
Chłopak zastanowił się chwilę.
 -Od kiedy nasz blondasek sprowadza do domu dziewczyny? – powiedział sam do siebie.
 -To ty z nim mieszkasz? – zapytałam zszokowana.
 -Z nim, z Louisem i tamtą dwójką z klubu. – Wymienił uśmiechając się.
Moje oczy zrobiły się wielkie jak monety. Zdałam sobie sprawę z tego, jaki ten świat jest mały.

Harry
Powoli zaczynało się ściemniać. Nie miałem ochoty spędzić nocy w aucie, więc zatrzymałem się przy pierwszym napotkanym hotelu. Zameldowałem się i poszedłem do mojego pokoju ciągnąc za sobą malutką walizkę. Miałem zamiar od razu iść spać, jednak muzyka płynąca z dołu mnie zwabiła.
Usiadłem przy barze i zamówiłem jakiegoś drinka, którego po chwili wręczyła mi barmanka.
 -Dzięki – westchnąłem i napiłem się.
Alkohol przyjemnie palił mnie w przełyk.
 -Nie widziałam cię jeszcze tutaj – usłyszałem dziewczęcy głos.
Nie zdążyłem się nawet obejrzeć, a siedziała przede mną niziutka brunetka.
Uśmiechnąłem się do niej.
 -Zatrzymałem się tutaj na noc – stwierdziłem wzruszając ramionami.
 -Olivia – wyciągnęła w moją stronę drobną dłoń.
Ująłem ją delikatnie i przedstawiłem się posyłając swój „firmowy” uśmiech.
 -Co cię skusiło, żeby zatrzymać się tutaj? – zapytała.
 -Perspektywa spania w aucie nie jest zbyt kusząca – pociągnąłem łyk drinka.
Uniosła brew, jakby w niemym zapytaniu.
 -Sprawy prywatne – odparłem.
Pokiwała głową ze zrozumieniem i spojrzała w innym kierunku, zaciskając usta w wąską kreskę.
Westchnąłem cicho. Taa… Brawo Harry! Dziewczyna próbuje nawiązać jakikolwiek kontakt, a ty dajesz jej kosza! Jesteś idiotą, ale za to przystojnym.
Uśmiechnąłem się do swoich myśli.
„Dzięki Harry” – powiedziałem do swojego wewnętrznego ja.
Przecież nie mogłem tak po prostu zacząć z nią flirtować. Był jeden powód, który sprawiał, że stąpałem twardo po ziemi. Jedna rzecz nadająca mojemu życiu sens.

                                                             ~~~
-Hey ;D Wow, jest już 6 ;D No kto by pomyślał xD Pamiętamy jak jeszcze niedawno dodawałyśmy prolog ;p
-Zapraszamy na bloga jednej z współautorek (Najimi) <klik>
-Nowa notka oczywiście w środę, ale pod jednym warunkiem (Tak, wiemy. Nic więcej byśmy nie robiły, tylko stawiały Wam warunki xD haha). Pod tym rozdziałem musi być minimalnie 25 komentarzy ( Podbijamy stawkę xD haha) , bo biorąc pod uwagę liczbę członków, to nabijecie je bez problemu ;D 
-Dobra, już Was nie męczymy ;D
Pa ;** 

26 komentarzy:

  1. fajne, szkoda , że tak rzadko rozdziały ale trudno ;p zapraszam do siebie http://tears-stream-down-my-face.blogspot.com/ (:

    OdpowiedzUsuń
  2. wow super :D meeega czekam na kolejny! dadawaj szybko :)
    wpadnij do mnie gdzie jest nowy rozdział
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Super część:-) czekam na następną.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehh, rzeczywiście mały jest ten świat :D Ale kurczaki to z Louisem i marchewką było the best xd
    Albo ta Olivia, ehh, mam nadzieję, że jest w miarę normalna xd W ogóle akcja z Liamem xd Czekam na neeext ! :) xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Huhuhuhu ;D .xd ..
    Ciekawee.;D
    Noo ;D czekamm do następneej środy dawajcie ludzie komentarzee.;D hyhyhyhy ';D xd
    WenY życzee. ;D :**

    x. Elizaaa :*>

    OdpowiedzUsuń
  6. mogłabym rozpisywać się i wymieniać co lubię w tym opowiadaniu, ale zamiast tego napiszę po prostu - podoba mi się :) czekam na next! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu Harry jest taki nieogarnięty ? ;d
    Rodział świetny ;)

    Czekam na następny ;))
    [http://i-hate-you-honey1d.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  8. No no, świetny <3 Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlaczego Harry nie chciał z ta Olivka? Nie wiem.. tak czy inaczej super rozdział:)

    OdpowiedzUsuń
  10. "jesteś idiotą, ale za to przystojnym"
    Harry <3

    Strasznie mi się podoba. To opowiadanie różni się od pozostałych o 1D. Niektóre nie mają w sobie tego "czegoś". A to ma. Jest wspaniałe. Świetne. Cudowne. Jest dsadjeiofhjwe. Hah, taak, nie potrafię określić słowami tego opowiadania.
    Nie mogę doczekać się następnego rozdziału. ; *
    [23660564].

    OdpowiedzUsuń
  11. świeeeeeeeeetny <3 dajcie kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  12. świetne ! informuj mnie koniecznie o nowych rozdziałach na tt! :) xx

    ~Horanowaa

    OdpowiedzUsuń
  13. Dodajecie to zdecydowanie za rzadko bo nie pamiętam co było wcześniej i muszę czytać wszystko od nowa XD / No nie będę pisać , że mi się podoba bo to denne więc poruszę pewną ważną kwestię dla mnie XD Więc uważam , że nie potrzebnie robicie z Lou takiego dzieciaka, nie zrozumcie mnie źle , ale on ma być moim dojrzałym mężczyzną , a czytając to boję się , że w przyszłości to ja będę musiała o niego dbać , a nie on o mnie XD . Więc proszę nie rujnujcie mi moich planów ! :<

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie! Haha Louis ^^ Czekam na kolejny ;]

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja to kocham!! To opowiadanie jest inne od wszystkich, pozytywnie oczywiście ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. haha, przez przypadek skomentowałam pod prologiem xd cudownie i informujcie mnie na tt @xxStylesowaxx - oraz zapraszam do mnie need-you-here

    OdpowiedzUsuń
  17. Bosko! Czekam na kolejny!! <33333

    OdpowiedzUsuń
  18. OMG! Zajebiste to jest! Hahaha Lou! xD Czekam na nn ;]

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetnie :D Czekam na kolejny ^^

    OdpowiedzUsuń
  20. Hejka, bardzo fajnie piszesz ... i z kim w końcu będzie główna bohaterka! Dodawaj kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  21. ;D Mam nadzieję, że Harry znajdzie Zayna ;)
    No i główna bohaterka i Liam <3 Kibicuję im! (i przy okazji wreszcie coś o Payne'ie !)
    Lou i marchewki rozwalają "Ty też należysz do funclubu Pana Marchewki?!" xD
    Spokojnie szykujcie już kolejny rozdział, bo zaraz będzie 25 komentarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jest bosko! :D Dodawajcie szybko, bo zaczynam się o Zayna martwić ;p

    OdpowiedzUsuń
  23. Huhuhu ;D no to dzisiaj środaa czekaam ! :**>

    OdpowiedzUsuń